background image
29
„Na Spiszu” nr 3 (57) 2005 r.
Często nasze rozmowy miały następujący prze-
bieg: Gdy pytamy,,Ty kto?” odpowiedź brzmiała: - Ja
Polak, -To ty katolik? - Nie, prababcia i babcia cho-
dziły do jakiegoś kościoła, - A ty ? - Do żadnego ko-
ścioła nie chodzę. – A dlaczego? - Bo nie było okazji.
- No to jest teraz kościół, poślij swoje dzieci, poślij
swoich wnuków.
I tak zaczynaliśmy. Dorośli sami zazwyczaj nie
chodzili i nie chodzą, ale posyłają swoje dzieci.
Moja najbardziej ulubiona parafia znajduję się
w Tadżykistanie, na granicy z Afganistanem, w miej-
scowości Kurgan Tubie. W tej miejscowości na co-
dziennej mszy św. bywa 5-6 osób dorosłych i ok.
60 dzieci i młodzieży. Mają korzenie chrześcijańskie,
katolickie i szukają Pana Boga. Bardzo młoda parafia,
najmłodsza na świecie! O tej parafii mówiłem Ojcu
św. Janowi Pawłowi II i bardzo się wzruszył, posłał
nawet błogosławieństwo, wspomniałem o tej parafii
także Ojcu św. Benedyktowi XVI jako czymś szcze-
gólnym w naszej pracy.
Tak więc jeżeli Pan przyjedzie do naszej parafii
w Kazachstanie, czego Panu życzę z całego serca, to
Pan zobaczy, że są albo dzieci i młodzież, albo ludzie
starzy. Brakuje ludzi w średnim wieku, powiedzmy
w naszym wieku. Bo ci ludzie nigdy do Pana Boga nie
doszli. Dla nich obecnie dojście do Pana Boga jest bardzo
trudne. To są kwestie psychologiczne, kwestie wyboru
wartości, często jakieś słabości, upadki. To są powiedz-
my ludzie, którzy by wymagali specjalnej troski.
Trzeba powiedzieć, że okazją dla nich jest
np. pierwsza komunia św. Taki ojciec, czy matka przyj-
dą do kościoła, ale nie tak jak w Polsce, aby przystąpić
do komunii św., ale żeby zobaczyć swoje dziecko na
I komunii św. Czasami łaskę wiary jeszcze nie otrzy-
mali, albo są w trakcie otrzymywania tej łaski.
- Oprócz posługi kapłańskiej, duchowej jaki cha-
rakter ma wasza praca ?
Bardzo często zwracano się do nas, abyśmy się za-
jęli podtrzymaniem i rozwojem kultury niemieckiej,
polskiej czy też ukraińskiej. Nie podjęliśmy jednak
takich wyzwań. Najpierw dlatego, że chcielibyśmy
mieć katolików razem, a nie osobno. Bo jeżeli będzie-
my im ciągle przypominać, że wy jesteście Niemcami,
my Polakami a oni Ukraińcami to w rezultacie byłoby
więcej sporów niż wspólnej pracy.
Sprawami narodowościowymi nie zajmujemy się
więc. Aby doprowadzić do współpracy wszystkich
nacji należało wprowadzić jeden język liturgiczny,
którym stał się język rosyjski, bo jest dla tych ludzi
zrozumiałym, użytecznym.
Na północy Kazachstanu czyli na południowej Sy-
berii, gdzie wywieziono ogromną liczbę ludzi pocho-
dzenia polskiego, są wioski gdzie 80% mieszkańców
stanowią potomkowie Polaków. I w zasadzie powinni
rozumieć po polsku, modlą się po polsku. Jest wzru-
szające gdy po wejściu do kościoła, po 60 latach słyszy
się polskie pieśni np.,,Serdeczna Matko” czy godzinki
lub gorzki żale.
Nie mniej jednak to są ludzie starsi, którzy śpie-
wając, modląc się po polsku, już nie bardzo ten język
rozumieją. My byśmy chcieli także dotrzeć do młodej
generacji, stąd więc język rosyjski.
Działalnością kulturalną raczej się nie zajmujemy,
prowadzimy natomiast szeroko rozwiniętą działal-
ność charytatywną, religijną. Jest bardzo dużo ludzi
opuszczonych, zaniedbanych. Jednym z rezultatów
sowietyzacji jest upadek sakramentu małżeństwa czy
w ogóle sakramentów. Na 30 uczniów w szkole tyl-
ko 2-3 mają obojga rodziców. Reszta pochodzi
z rodzin rozbitych, albo jest wychowywana przez
samotne matki, które z kolei powierzyły swoje dzie-
ci rodzicom, czyli dziadkom. Można powiedzieć,
że w rezultacie połowa dzieci jest wychowywana przez
dziadków ponieważ matka gdzieś tam pracuje, czasa-
mi przyjedzie, czasem pośle jakieś pieniądze na wy-
chowanie dziecka. Dzieci niezwykle tęsknią za ojcem.
Figura ojca jest niezwykle potrzebna, stąd idea Boga
Ojca jest bardziej powiedzmy potrzebna niż figura Je-
zusa Przyjaciela. Dla nich najważniejsze, żeby mieć
tego Ojca. Dzieci wymyślają nawet ojca, opowiada-
ją niestworzone historie o swoich rodzicach, których
nie posiadają, o ojcu, którego nie mają, o matce, która
nigdy nie przyjedzie.
- Więc upraszczając – co trzeba?
Trzeba te dzieci przede wszystkim dożywiać, bo